![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
Niewątpliwym motorem dla każdego rynku opartego o rozliczenia dolarowe było osłabianie się amerykańskiej waluty. Kurs względem euro w okolicach 1,60 skłaniał inwestorów głównie na rynku złota do płacenia za uncję w okolicach 1000 USD. Podobnie było z platyną, lecz w jej kontekście znaczny wpływ miał kryzys energetyczny w RPA, gdzie wydobywa się 80% globalnej podaży tego metalu. Dla obu rynków nie bez znaczenia jest kwestia inflacji, która z racji rekordowych cen żywności i energii często wymyka się spod kontroli władz monetarnych. Dlatego też lokowanie środków w metale szlachetne było schronieniem przed tym zjawiskiem.
Najgłośniej jednak było o cenach surowców energetycznych, z ropą naftową na czele. Dynamika globalnego popytu, na tle obaw o wielkość i ciągłość produkcji skłoniła rzesze graczy do byczego nastawienia.
W szerszym kontekście, na ceny surowców jako klasy aktywów, najwyraźniej wpłynął potężny napływ kapitałów wycofywanych z rynków akcyjnych i kredytowych, gdzie szczególnie w przypadku instrumentów takich jak CDS czy CDO inwestorzy odnotowali wysokie straty. Ze względu na zjawisko określane mianem „credit crunch” na bardzo wielu rynkach zapanował chaos, dlatego fundusze hedge, które ze swej natury wyszukują ciekawych koncepcji w możliwie szerokim spektrum inwestycji, rozpoczęły kupowanie na rynkach stosunkowo bezpiecznych w tych czasach surowców. Tak wielkie zainteresowanie tych instytucji oraz swego rodzaju mody wśród inwestorów indywidualnych na wzbogacanie portfeli o surowce w oparciu o różnego typu fundusze śledzące indeksy cenowe (np. Exchange Traded Funds) napompowały rynki do swego rodzaju granic możliwości.
Nadszedł jednak moment, gdy część uczestników rynków uznała, iż nadeszła pora na realizację nawet kilkudziesięcioprocentowych zysków. Te decyzje poparte były coraz powszechniejszymi opiniami, iż mamy do czynienia ze spekulacyjną bańką, która w każdej chwili może pęknąć. Odnotowane spadki, choć częstokroć dotkliwe, jeszcze nie są uznawane za pęknięcie bańki. To na razie odreagowanie znacznej dynamiki wzrostów z wielu miesięcy.
Obecnie, choć umacniający się dolar ma znaczny wpływ na spadki cen na wielu rynkach surowców, warto brać pod uwagę stopniowe uniezależnianie się cen różnych towarów względem siebie. Dlatego też warto rozpatrywać je w podziale na metale szlachetne, przemysłowe, surowce rolne oraz energetyczne, które częstokroć poruszały się w przeciwnych kierunkach. Stopniowe ograniczanie swego rodzaju narzutu spekulacyjnego, daje okazję do rozpatrzenia na nowo fundamentów w kontekście tych rynków. To właśnie obserwujemy od kilku tygodni.