![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
W anglojęzycznych publikacjach ekonomicznych bardzo często pojawiało się określenie „perfect storm” w celu opisania zapaści gospodarczej jaka nawiedziła rynki finansowe i kilka gospodarek. Perfect storm to zbiór kilku negatywnych czynników, niedających w zasadzie pola manewru. Rosyjska gospodarka nie miała punktu zaczepienia, względem którego mogła skutecznie łagodzić skutki kryzysu kredytowego, a później światowej recesji. Amerykanie mają dolara, który w trudnych czasach przyciąga przerażonych inwestorów, zatem pozyskanie finansowania u nich nie należy do specjalnie trudnych (potwierdzają to ostatnie dobre aukcje obligacji), argumentem Islandii było chociażby to, że jest niewielka i była jedną z pierwszych ofiar kryzysu, dlatego znalazła wielu życzliwych, którzy chcieli jej pomóc, a chociażby Polska ma stosunkowo spokojnych konsumentów, którzy pomimo doniesień o skali kryzysu chętnie kupowali samochody i AGD, dlatego PKB jeszcze wzrastało na początku 2009 roku. Rosjanie natomiast najmocniej dostali w kość na skutek błyskawicznych spadków cen ropy naftowej, gazu oraz innych surowców i szybkiemu uszczupleniu dostępu do zewnętrznego finansowania i spadku zamówień w przemyśle. Do tego dochodziła kwestia interwencji w Gruzji, która dodatkowo zniechęciła inwestorów do utrzymywania ekspozycji względem Rosji.
W efekcie w I kwartale PKB spadło o 9,5 % w ujęciu rocznym (ponad 23 % w kwartał do kwartału), codziennie w tym samym okresie odpływało średnio 500 mln USD kapitału, co zmuszało Rosyjski Bank Centralny do interwencji w celu ochrony wartości rubla. To drastycznie uszczupliło stan rezerw walutowych, które pod takie interwencje stanowią amunicję. Rubel mimo to taniał. To postawiło kraj przed widmem bankructwa, a takie 10 lat temu miało przecież już miejsce, dlatego widmo to jest realne. W między czasie jednak sytuacja na świecie zaczęła się stabilizować, w efekcie czego zaczęły napływać optymistyczne prognozy, obejmujące również Rosję. Warto przyjrzeć się bliżej obecnej sytuacji tej gospodarki, bo być może niedługo powróci do dynamiki wzrostu gospodarczego, z poprzednich lat (średnio 8,0% wzrostu PKB rocznie), a inwestorzy ponownie będą rozpatrywać wersję BRIC a nie BIC, szukając najciekawszych perspektyw inwestycyjnych.
Rosyjski PMI od początku roku do maja wzrósł z 34 do 45 punktów, co pokazuje, że nastroje w tamtejszym przemyśle są bardzo dobre. Jednak dopiero przekroczenie 50 punktów, jak pokazała historia, stwarza warunki do wystąpienia wzrostów PKB. Matematyk powiedziałby zatem, że druga pochodna dla wzrostu już wzrasta, co oznacza po prostu, że spadki hamują – mowa zatem o stabilizacji. Niemniej spodziewać się można, że za II kwartał zobaczymy jeszcze dynamikę PKB na poziomie -11,0 %, co jednoznacznie umieszcza tą gospodarkę jako najsłabszą wśród grona państw G20. Rosjanie najgorsze zdają się jednak mieć już za sobą.
Powszechnie rosyjskie problemy utożsamia się jedynie z tanią ropą naftową, która obniża rentowność przemysłu naftowego i jednocześnie uszczupla wpływy do budżetu państwa. Rosja jednak w dużej mierze cierpi z powodu kryzysu kredytowego, jednak nie bezpośrednio z powodu przedziwnych instrumentów, które na dno doprowadziły wiele banków w USA i Europie, tylko na skutek wyschnięcia rzeki świeżego kapitału, którego źródło de facto te toksyczne instrumenty po drugiej stronie globu wysuszyły. Od początku bowiem XXI wieku w Rosji średnio co roku kredyty denominowane w obcych walutach przyrastały w tempie 30 %. Gdy na świecie rozpętała się kredytowa burza, ci którzy dostarczali kapitał Rosjanom (jak również krajom wschodzącym bliższym centrum Europy), zaczęli go wycofywać – gotówka potrzebna była w centralach banków w Europie Zachodniej. W tej sytuacji w Polsce na przykład banki rozpoczęły agresywne akcje marketingowe, w ramach których oferowano wysokie oprocentowanie depozytów, by pozyskać środki do udzielania nowych kredytów. Na rynku międzybankowym o świeżym kapitale można było pod koniec 2008 roku jedynie pomarzyć. W dodatku w Rosji pozyskanie depozytów było już zdecydowanie trudniejsze, ponieważ tamtejsi obywatele doskonale pamiętają rozsyp ich systemu finansowego 10 lat temu. Wówczas wielu ludzi straciło oszczędności życia, więc gdy niepokojące sygnały zaczęły napływać po upadku Lehman Brothers, wypłacali oni pieniądze z banków i nabywali amerykańską walutę. Na szczęście dla rosyjskiej gospodarki nie było mowy o szturmie na banki, co uratowało stabilność finansową. Analitycy ponadto zauważyli, że stopień tzw. ubankowienia rosyjskiej gospodarki jest i tak niski, dlatego absolutna zapaść nie groziła.
![]() ![]() |
Logowanie | Credits | Zastrzeżenia
i odpowiedzialność | Polityka
prywatności
© 2007 Inwestycje Alternatywne Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. |